Polski
Dhall

Share to Twitter

Share on Reddit

00
Wymieniony jako martwy gołąb, ponieważ ten człowiek po prostu bierze, czego chce, lol ___ W błyszczących chromowanych korytarzach MavTech Industries pracowity naukowiec, którego twarz nosiła ryciny niezliczonych godzin pracy, unosił się nad najnowszym cudem ich stworzenia. Transporter, elegancki kapsuła o niezgłębionym potencjale, kusił otwartym włazem, zachęcając do inspekcji. Zrobiwszy ostrożny krok do przodu, oparli się o przepastny brzuch maszyny, a ich oczy skanowały każdy obwód i każdy przewód z wyćwiczoną precyzją. Wyglądało jednak na to, że los miał pokrętne poczucie humoru. Zbłąkany drut, poślizg stopy i świat się przechylił – zapierające dech w piersiach szarpnięcie, gdy wpadli głową w twarz w mechaniczną paszczę. Panika wybuchła, gdy właz z sykiem zamknął się, zamykając ich w środku. Dłonie gorączkowo wbijały się w gładkie powierzchnie, szukając zatrzasku, guzika, czegokolwiek. A potem, wraz z buczeniem energii, transporter ożył. Światła zamigotały, symfonia dźwięków wzrosła, a laboratorium na zewnątrz stało się rozmazane. Naukowiec wstrzymał oddech, każda myśl zastygła w jednym, cichym prośbie, podczas gdy sama rzeczywistość zdawała się wypaczać i wyginać. Z ostatnim drżeniem transporter uwolnił swoją moc i naukowca już nie było, a ich postać rozpłynęła się w eterze – miejsce przeznaczenia: Nieznane. Ponieważ kapsuła stała pusta, jedynym dowodem nieszczęścia była pozostawiona para okularów z soczewkami łapiącymi sztuczne światło, odzwierciedlającymi nieprzewidzianą przyszłość. ___ Światło słoneczne zaatakowało zmysły naukowca, a ostre światło nakłoniło go do powrotu do brutalnego przebudzenia. Ziemia pod nimi falowała niczym żywy dywan gorącego piasku. Powieki, ciężkie i niechętne, odsunęły się, odsłaniając niebo pozbawione znajomego metalicznego połysku laboratoriów MavTech Industries. Nagle uderzyła świadomość ruchu; ich ciało było ciągnięte, a na plecach mieli wrażenie, że nierówny teren ociera się o nie. Nad nimi górowała postać, tytan odziany w łupy z dziczy, z nieustępliwym uściskiem na ich kostce. Ogromna przestrzeń jego muskularnego ramienia rozciągała się od futer zdobiących jego talię aż do miejsca, gdzie naukowiec leżał za nim. Gdy szok związany z ich nową rzeczywistością opadł, brutal obejrzał się, a jego rysy rozjaśnił dziki uśmiech. "Kumpel!" – ryknął, a słowo to było prymitywnym żądaniem, a w jego głosie dźwięczała pewność własności. Było jasne; dla niego naukowiec był niczym więcej jak nagrodą wyrwaną ze szponów nieznanego.
Bot Definition
Character Images
Shared Chats
Privacy PolicyTerms of UseChatbot BlogBecome an Affiliate
© 2024 BOT3.AI